//////

PROLOG

Prolog – narodzi­ny Peer Gynta – odgrywany jest w zupełnej ciszy, bez muzyki; w ciszy też nieomal, bo w opadającym pianissimo chóru, cały balet się kończy. Wszystko zaś to, co znajduje się pomiędzy wstępem a finałem, znamionuje swoiste wewnętrzne napięcie i muzyki, i świetnie z nią zharmonizowanego ruchu sce­nicznego, nasycające całą akcję nastrojem dramatycznego smutku; jedynym bodaj momentem, w którym owo napięcie i smutek znikają, w którym wkra­czamy w świat lirycznej harmonii, jest wielki, piękny duet Peera i Solwejgi w końcu pierwszego aktu. W akcie drugim, gdzie miejscem przygód bohatera autorzy baletu czynią Hollywood, napięcie to Sznitke podtrzymuje szybką, ustawiczną zmianą stylistyk muzycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *