//////

TAK PROWADZIŁ DYRYGENT

Był przy tym ów Eros włoski nie jakąś sycylijską krwawą namiętnością, lecz lazurem spokojnego nadmorskiego południa; były to uczucia opromienione słońcem, ozdobione świeżym kwieciem, rozjaśnione bezchmurnym niebem, pełne spokojnej pogody. Tak prowadził orkiestrę dyry­gent – delikatnie, niezbyt głośno, pięknie wydobywając każdy szczegół, ze słoneczną jasnością, tak śpiewali i zachowywali się soliści, wśród których wyróżniały się zwłaszcza panie – Daniela Dessi (Fiordiligi) i Ann Murray (Dorabella), tak wyglądała scena – ze złocistymi wnętrzami pałacu, nadmor­skim placykiem, przypływającymi i odbijającymi stateczkami. Dodajmy, że Cosi… to część zrealizowanego ostatnio przez Mutiego w „La Scali” całego tryptyku oper Mozarta i da Pontego, w którego skład wchodzą także Wesele Figara i Don Giovanni, wyreżyserowane przez Giorgia Strehlera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *