//////

Z POWODZENIEM

Usiłował w ten sposób zapewne Langbacka wydobyć i uwydatnić dwoisty charakter i wewnętrzną dychotomię samej muzyki Mozarta, tak pełnokrwiście rysującej namiętności żywych ludzi i zarazem tak nadziemskiej, kosmicznej, gdzie – jak o Don Giovannim pisał w swej monografii o Mozarcie Gieorgij Cziczerin – „poprzez codzienność cały czas przebija demonizm (….) okropność głębin życia, świa­domość przeznaczenia, mrok i smutek człowieczych losów”. Niewyszukane, rażąco nieadekwatne środki użyte przez inscenizatora w pierwszym akcie ten jego zamysł jednak spłaszczyły lub wręcz zniweczyły. Z powodzeniem za to wydobył Langbacka wewnętrzną dwoistość i skrytą ironię finału owej „dram- ma giocoso”; oto podczas moralizatorskiego sekstetu, powiadającego o spra­wiedliwej karze, jaka zawsze dosięga złoczyńcę. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *