//////

ZABRZMIAŁA SYMFONIA

Pierwszego wieczoru na wstępie zabrzmiała III Symfonia urodzonego w 1952 r. brytyjskiego kompozytora Olivera Knussena – niestety wyjątkowo nudna i bezbarwna. Potem Aszkenazi poprowadził od fortepianu III Koncert Beethovena – i była to kreacja piękna i bardzo oryginalna; artysta grał dźwiękiem niewielkim, eksponował liryzm i romantyczne ciepło tej muzyki, traktując ją nieledwie po chopinowsku, w rezultacie czego był dla grającej z potęgą i mocą orkiestry nie tyle heroicz­nym rywalem, ile lirycznym partnerem (przypominał mi się Zimerman grający KoncertBeethovena w Filharmonii Narodowej w 1984 r.).  Doskonale zo­stała zagrana IV Symfonia Czajkowskiego – gdzie trzeba z wewnętrzną siłą, gdzie trzeba z iście rosyjską liryczną rozlewnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *